Kiedy podjąłeś decyzję o zakończeniu kariery?

Ostateczną decyzje podjąłem w zeszłym roku, po naszym awansie do ekstraklasy. Chciałem jeszcze raz poczuć atmosferę Futsal Ekstraklasy i uważam, że mimo wszystkich trapiących mnie kontuzji, wyeksploatowania organizmu przez ostatnie lata, nie zagrałem złego sezonu. Jasne, zawsze mogło być lepiej, ale ostatecznie najważniejsze jest, że utrzymaliśmy się w lidze i dołożyłem do tego malutką cegiełkę.

Obowiązki rodzinne miały wpływ na tę decyzję? Bo wydaje się, że pod kątem sportowym bez problemu mógłbyś grać dalej, niemal jak “Miles”.

Na pewno wszystko po trochu. Obowiązki rodzinne również, bo wiadomo, że zaniedbujemy najbliższych przez cały sezon. A był to mój 13 lub 14 sezon na futsalowych parkietach i nie poświęcałem żonie i dzieciom tyle czasu, ile bym chciał. Do tego moje obowiązki zawodowe również sprawiają, że nie ma mnie w domu. Szczerze mówiąc, od dłuższego czasu myślałem o zakończeniu futsalowej przygody i myślę, że wybrałem dobry moment.

Jak ocenisz ostatni sezon w wykonaniu Legii?

Sezon pełen wzlotów i upadków – tak bym go nazwał. Mecze dobreprzeplatały się ze słabymi, mecze świetne z tragicznymi. Wiedzieliśmy, że taki to będzie rok, bo jako beniaminek będzie nam ciężko. Chociaż zaczęliśmy super, to potem poziom Futsal Ekstraklasy szybko sprowadził nas na ziemię. Ostatecznie cel minimum zrealizowaliśmy, wiec nie czepiajmy się szczegółów.

Dla całego klubu był to debiut na najwyższym poziomie rozgrywkowym. Ty w ekstraklasie grałeś już dobrych kilka lat. Jak ocenisz poziom samej ligi na przestrzeni ostatniej dekady – w którą stronę idzie?

Futsal Ekstraklasa bardzo się zmieniła. Poszła bardzo do przodu, ze względu choćby na coraz większą ilość obcokrajowców, którzy podnoszą poziom ligi. Myślę, że najwyższa klasa rozgrywkowa w Polsce stała się bardziej profesjonalna. Chcąc liczyć się w walce o medale, musisz trenować minimum 4-5 razy w tygodniu.

Wydaje się, że w zakończonym sezonie brakowało Wam stabilizacji. Graliście świetne mecze, jak wygrany z Rekordem czy Red Dragons Pniewy, zremisowany z Clearexem… Z drugiej strony w przedostatniej kolejce przegraliście 0:6 z rywalem w Waszym zasięgu.

Jako beniaminek zawsze w pierwszym sezonie musisz zapłacić frycowe. Dobrze wiemy, że gra w 1. lidze, a gra w ekstraklasie to dwie różne bajki. Przygotowanie fizyczne, motoryczne, taktyczne jest na zupełnie innym poziomie. Stabilizacja przychodzi razem z ograniem, i dlatego uważam, że futsalowa Legia Warszawa będzie się piąć w górę, z każdym rokiem. Wierzę w to z całego serca i na pewno będę im kibicował w każdym meczu.

W kilku meczach punkty ratował drużynie Tomek Warszawski. Jak ocenisz tego golkipera, który wydaje się, ma wszystko ku temu, by w niedalekiej przyszłości stanowić o sile futsalowej reprezentacji.

Tomek to świetny bramkarz i rzeczywiście wiele razy nas ratował, ale czeka go jeszcze wiele pracy. Zwłaszcza, że jest jeszcze młody, a wiadomo, że młodość rządzi się własnymi prawami. Ma obok siebie bardzo dużo fajnych ludzi, którzy mu na pewno będą pomagać, więc może być tylko lepiej.

W minionym sezonie po raz pierwszy od dawna zagrałeś na zapleczu ekstraklasy. Pomogłeś Legii w awansie do ekstraklasy i chyba najbardziej żal, że przy okazji tych meczów nie dane Wam było – z powodu obostrzeń – grać w obecności kibiców.

Drugi raz zagrałem w pierwszej lidze futsalu i drugi raz awansowałem do Futsal Ekstraklasy, także mam dobre statystyki na zapleczu. Szkoda oczywiście, że musieliśmy grać bez kibiców przez większość sezonu, ale chociaż ostatni mecz udało się zagrać z udziałem publiczności. Miło było grać przy takich kibicach, będzie mi tego na pewno brakować, bo zawsze miałem szczęście do kibiców…

Rozmawiał Bodziach

© 2022 by Legia Warszawa - Sekcja Futsal.
Wszelkie prawa zastrzeżone.