Futsaliści wrócili do gry po przerwie na mecze reprezentacji narodowych. Legia Warszawa pojechała do Wrocławia na spotkanie ze Śląskiem. Legioniści zremisowali 6:6.

Spotkanie rozpoczęło się minutą ciszy – kibice uczcili pamięć zmarłego Jacka Magiery, były też oklaski i skandowanie imienia i nazwiska byłego piłkarza i trenera Legii Warszawa, byłego trenera Śląska Wrocław. Przez cały mecz na trybunach wisiał transparent Ś.P Jacek Magiera.
Lepiej weszli w mecz gracze Legii – już w 2. minucie gola strzelił Eric Sylla. Siedem minut później wyrównał jednak Kim Herterich. Po chwili jednak Sylla ponownie wyprowadził Legię na prowadzenie. Jednak gospodarze odpowiedzieli golem Rodrigo Dasaieva. To jednak futsaliści z Warszawy byli lepiej dysponowani w pierwszej połowie. Na 3:2 trafił Mikita Możejko, zaś gola na 4:2 strzelił Hugo Alves, który skorzystał z doskonałego zagrania Lele. Tuż przed przerwą Tomasz Warszawski obronił rzut karny Liona Ribeiro, podyktowany za faul Możejki.
Niestety po przerwie to gospodarze wyszli bardziej zmobilizowani na parkiet. Minutę po wznowieniu gry Ammesaoud strzelił gola kontaktowego, wyrównał Agosttini Machado, a na prowadzenie Śląsk wyprowadził Jose Joselito Fernandez. Na 5:5 strzelił Sylla kompletując hat-trick.
Gola na 6:5 trafił Sava Lutai wykorzystując podanie Władysława Tkaczenki. Śląsk zdjął bramkarza i atakował – taka postawa zaowocowała trafieniem Joselito na dwie minuty przed końcem spotkania. Legioniści również zdjęli bramkarza i do końca walczyli o zwycięstwo, ale skończyło się remisem 6:6.
