Po siedmiu latach budowania Legii Futsal od podstaw Emil Krysiński kończy swoją misję w roli prezesa. W szczerej rozmowie opowiada o kulisach powstania sekcji, najtrudniejszych momentach, najważniejszych sukcesach i decyzjach, które ukształtowały klub. Były już Prezes naszej sekcji mówi także o powodach swojego odejścia, marzeniach związanych z przyszłością Legii Futsal oraz przesłaniu, które zostawia swojemu następcy.


Gdy siedem lat temu powstawała Legia Futsal, jaka była wizja klubu i czy dziś uważa Pan, że udało się ją zrealizować?

Kiedy zaczynaliśmy w 2019 roku, marzyłem o tym, żeby Legia Futsal nie była tylko kolejnym klubem w ligowych rozgrywkach. Chcieliśmy stworzyć organizację, która będzie godnie reprezentować markę Legii Warszawa, rozwijać futsal w stolicy i zbudować trwałe fundamenty na lata. Oczywiście marzyliśmy o ekstraklasie, ale równie ważne było stworzenie profesjonalnych struktur, wiarygodności i miejsca, z którym będą chcieli utożsamiać się kibice, partnerzy oraz zawodnicy. Dziś, po siedmiu latach, mogę powiedzieć z pełnym przekonaniem, że te w zdecydowanej większości udało się zrealizować. Legia Futsal jest stabilnym klubem FOGO Futsal Ekstraklasy, rozpoznawalną marką i organizacją, która ma jasno określony kierunek rozwoju. Oczywiście są rzeczy których nie udało się zrealizować oraz takie których realizacja zajęła więcej czasu niż zakładaliśmy ale wierze ze ta sekcja będzie się nadal rozwijać i zostaną zrealizowane wszystkie założone cele które były zakładane przy powstawaniu sekcji. 

Co było najtrudniejsze na samym początku?

Zaczynaliśmy od całkowitego zera. Na Mazowszu nie było ligi w której moglibyśmy wystartować. Więc na samym początku musieliśmy przekonać ludzi w Mazowieckim Związku Piłki Nożnej, że warto taką ligę utworzyć, co już było bardzo dużym wyzwaniem. Nie mieliśmy gotowych struktur, doświadczenia ani historii. Trzeba było jednocześnie zbudować drużynę stworzyć zaplecze organizacyjne, znaleźć sponsorów, przekonać ludzi do projektu i udowodnić, że futsal pod marką Legii ma sens. To wymagało ogromnej determinacji, cierpliwości i pracy wielu osób. Udało się zebrać grupę osób która bardzo mocno wierzyła w to co robimy. Andrzej Niemirski, Krzysztof Nowiński, Paweł Juchniewicz, Mariusz Milewski, Piotruś Kapica – to osoby dzięki którym został zbudowany solidny fundament pod rozwój sekcji już na początku jej istnienia i dzięki którym sekcja awansowała do ekstraklasy. Dziś z perspektywy czasu wiem, że właśnie ten pierwszy etap zbudował charakter naszego klubu.


Które wydarzenia z tych siedmiu lat uważa Pan za najważniejsze, najbardziej przełomowe, które sprawiły, że Legia Futsal jest dziś w tym miejscu?

Każdy sezon miał swój przełomowy moment. Najpierw zwycięstwo w II lidze i pierwszy awans, później wygranie I ligi i awans do FOGO Futsal Ekstraklasy. Bardzo ważnym momentem było również utrzymanie się w najwyższej klasie rozgrywkowej i udowodnienie, że Legia Futsal nie znalazła się tam przypadkiem. Kolejnym krokiem był awans do fazy play-off oraz systematyczny rozwój całej organizacji – od struktur klubowych, przez komunikację marketingową, po współpracę z partnerami biznesowymi. Dziś Legia Futsal jest marką rozpoznawalną nie tylko dzięki wynikom sportowym, ale również dzięki profesjonalnemu podejściu do zarządzania klubem.

Z czego jest Pan najbardziej dumny, nawet jeśli nie było to związane z wynikiem sportowym?

Najbardziej cieszy mnie to, że udało się stworzyć sekcję, która rozwija się z roku na rok. Jest wiarygodna,  jest stabilnym podmiotem i która postrzegana jest jako rzetelny partner do współpracy.

Jestem dumny z ludzi, którzy przez te lata współtworzyli ten projekt, z relacji z partnerami, komunikacji marketingowej i z tego, że Legia Futsal stała się ważnym elementem sportowej Warszawy. Wyniki sportowe są bardzo ważne, ale bez odpowiednich fundamentów nigdy nie byłyby możliwe.

Najbardziej dumny jestem jednak z tego, że mimo naprawdę trudnych momentów, w których nie wiadomo było czy sekcja przetrwa, nie straciliśmy wiary i walczyliśmy do końca, aby ta istniała dalej.


Właśnie, przez te lata były też zapewne trudne momenty. Który był największym wyzwaniem i czego nauczył?

Najtrudniejsze były momenty, kiedy trzeba było podejmować decyzje niepopularne, ale konieczne dla dobra klubu.  Zdarzały się również sytuacje, w których pewne decyzje były wymuszone przez okoliczności kadrowe czy finansowe, w której znalazła się sekcja. Przy każdej z sytuacji wychodziłem z założenia, że najważniejsza jest Legia i nie ma nikogo ważniejszego niż klub. Przy każdej podejmowanej decyzji rozmawiałem z ludźmi w sekcji bo uważam, że rozmowa jest najważniejsza i ważne jest ich zdanie oraz spojrzenie na daną sytuację, ale ostatecznie decyzję podejmowałem sam, więc rozumiem, że są osoby, które mogą mieć do mnie jakiś żal.

Z perspektywy czasu uważam, że dwie moje decyzje mogłyby mieć inną formę przekazania, ale zainteresowane osoby po czasie usłyszały ode mnie moje przemyślenia na temat naszego rozstania i nie ma między nami złej energii.

Bywały sezony, w których nie wszystko układało się zgodnie z planem, zarówno pod względem sportowym, jak i organizacyjnym. To nauczyło mnie, że w sporcie najważniejsza jest konsekwencja. Nie można budować klubu z myślą o jednym sezonie – trzeba patrzeć długofalowo, cierpliwie realizować swoją strategię i nie rezygnować po pierwszych trudnościach.

Jest jakiś mecz, a może kilka, które na zawsze pozostaną w pamięci?

Na pewno pierwszy mecz w historii Legii Futsal oraz spotkania, które przypieczętowały kolejne awanse. Emocjonalnie bardzo przeżyłem wygrane spotkanie w Zgierzu na poziomie I ligi, gdzie każde spotkanie mogło być ostatnim w sezonie z powodu panującej pandemii i zachodziło ryzyko przerwania rozgrywek. Po tym spotkaniu poczułem, że wymarzona ekstraklasa jest blisko. Bardzo emocjonalnie przeżywałem też każde spotkanie, w którym drużyna mimo braków kadrowych, czy grania z urazami wychodziła, walczyła i wygrywała. Zawsze chciałem aby Legia Futsal nigdy się nie poddawała na boisku i takie spotkania były dla mnie zawsze najcenniejsze. Wiele radości sprawiały mi występy młodych chłopaków z naszego miasta, regionu w naszych barwach. Każda ich minuta na boisku dawała mi energię do dalszej pracy dla sekcji.

Nigdy nie zapomnę również naszego debiutu w FOGO Futsal Ekstraklasie, bo wtedy wszyscy zdaliśmy sobie sprawę, jak długą drogę przeszliśmy w bardzo krótkim czasie. W pamięci pozostaną spotkania rozgrywane przy pełnych trybunach, kiedy czuło się, że Legia Futsal zbudowała wokół siebie wyjątkową społeczność.


Dlaczego uznał Pan, że właśnie teraz jest odpowiedni moment, aby zakończyć swoją misję?

Myśli o podjęciu decyzji o zakończeniu mojej prezesury pojawiły się u mnie już ponad rok temu i są związane z dodatkowymi obowiązkami, które pojawiły się niespodziewanie w moim życiu. Nie była to łatwa decyzja, bo Legia Futsal jest moim dzieckiem, ale uważam, że każda organizacja potrzebuje od czasu do czasu nowego impulsu.

Moja decyzja nie miała nic wspólnego, jak wiele osób sugeruje, ze zmianami właścicielskimi w sekcji. Zmiana która nastąpiła w zeszłym roku była jednym z naszych celów, aby nasza sekcja stała się częścią dużej Legii. Przez ostatni rok szukałem osób, które będą w stanie dać sekcji nowy impuls i zachować  poziom oraz wartości z jakimi chcę, aby była kojarzona. Uważam, że zostawiam klub w dobrym miejscu – stabilny organizacyjnie, z jasno określoną strategią rozwoju, mocnymi fundamentami i ambitnymi celami na przyszłość. To dobry moment, aby odpowiedzialność przejęły kolejne osoby, które będą mogły dopisać następny rozdział tej historii. Jestem przekonany, że Legia Futsal ma przed sobą jeszcze wiele sukcesów.

Jakie zatem wyzwania stoją przed klubem w najbliższych latach?

Najważniejsze będzie dalsze wzmacnianie organizacji i budowanie stabilności finansowej. Równie ważne będzie dalsze rozwijanie marki Legii Futsal, zwiększanie liczby kibiców, pozyskiwanie nowych partnerów biznesowych oraz konsekwentna realizacja strategii rozwoju. W dalszej perspektywie naturalnym kierunkiem będzie również rozwój zaplecza szkoleniowego, ale dziś najważniejsze jest dalsze umacnianie pozycji klubu w polskim futsalu.


Czego życzyłby Pan swojemu następcy?

Przede wszystkim odwagi, cierpliwości i ludzi, którym będzie mógł zaufać. Prowadzenie klubu sportowego to nie sprint, ale maraton. Życzę mu, żeby rozwijał Legię Futsal zgodnie z jej wartościami, miał satysfakcję z każdego kolejnego kroku i doprowadził klub do momentu, w którym będzie regularnie walczył o medale mistrzostw Polski oraz zrealizuje cele, które dziś wydają się ambitne, ale są jak najbardziej osiągalne.

To na zakończenie jeszcze – to było najintensywniejsze siedem lat w pańskim życiu?

Zdecydowanie tak. Przez te siedem lat nie było dnia, godziny, abym nie myślał o sekcji. Sekcja, futsal stały się najważniejsze. To było siedem lat ogromnych emocji, wyzwań, odpowiedzialności i ciężkiej pracy. Były chwile wielkiej radości, były momenty trudne. Miałem szczęście spotkać fantastycznych ludzi, którzy uwierzyli w ten projekt i razem ze mną go budowali. Chciałbym serdecznie podziękować wszystkim zawodnikom, trenerom, pracownikom klubu, partnerom, sponsorom oraz kibicom. To dzięki nim Legia Futsal jest dziś w miejscu, z którego wszyscy możemy czuć satysfakcję. Wierzę, że najlepsze rozdziały w historii tego klubu są dopiero przed nami. Nadal wierzę, że spełni się moje największe marzenie związane z sekcją i będę mógł zabrać kiedyś wnuki na mecz Legii Futsal.