Mateusz Szafrański został nowym zawodnikiem futsalowej Legii. 23-letni zawodnik od kilku lat występował w I-ligowym AZS-ie UMCS Lublin, a w obecnym sezonie leczył kontuzję. O dołączeniu do naszego klubu, pierwsze rozmowy prowadzone były już latem, przy okazji Wilanów Cup. Szafrański na osiem kolejek przed końcem rozgrywek został włączony do kadry naszego zespołu, który walczy o awans do ekstraklasy. Zapraszamy do lektury krótkiej rozmowy z naszym nowym graczem.

Co zdecydowało o tym, że dołączyłeś do Legii? W tym sezonie jeszcze nie miałeś okazji występować w rozgrywkach futsalowych – dlaczego?

– Ostatnio byłem kontuzjowany, ale powoli wracam do zdrowia. Już latem rozmawiałem z Mariuszem Milewskim na temat gry w Legii. Wtedy pojawiły się plany, abym dołączył do drużyny na przykład po obecnym sezonie, po planowanym przez Legię awansie do ekstraklasy. Miałem kontuzję i kiedy wyleczyłem nogę, przyszedłem do klubu zobaczyć jak wyglądam po tej przerwie. Jak widać wyglądam nieźle, bo zdecydowaliśmy, że zostaję w Legii już teraz.

Dołączasz do Legii w trakcie rozgrywek – do końca sezonu pozostało 8 meczów. Nie będzie problemów ze zgraniem z nową drużyną?

– Trenuję z Legią trzeci tydzień. Wydaje mi się, że w futsalu jest tak, że albo się “to” ma, albo się tego nie ma. Poza tym wiem jak gra Legia, bo na bieżąco śledziłem jej mecze w tym sezonie. Znam się ponadto z kadry piłki 6-osobowej z Mateuszem Glińskim, Tomkiem Warszawskim i Mariuszem Milewskim.

To czego według Ciebie, obserwując mecze z boku, brakuje Legii w obecnym sezonie, żeby zyskać większą przewagę nad resztą stawki? W niektórych meczach widać wahania formy – tak było choćby w Pile.

– Wydaje mi się, że brakuje koncentracji i skuteczności. Choćby w Pile, Legia stwarzała sobie bardzo dużo sytuacji, ale brakowało wykończenia. Legia w Pile miała bardzo dużo sytuacji, ale wynik zupełnie tego nie odzwierciedla. Zespół stracił sporo bramek grając w przewadze, z wycofanym bramkarzem.

Jak oceniasz aktualny poziom rozgrywek I ligi, w której miałeś już okazję grać?

– Na pewno co roku poziom tej ligi jest coraz wyższy, bo trafia do niej coraz więcej zawodników z ekstraklasy. W Legii grają przecież Mateusz Olczak, Michał Szymczak, czy Mariusz Milewski. Liga jest co roku mocniejsza. Wydaje mi się, że kluczowy będzie mecz z AZS-em UG Gdańsk, który mamy zaplanowany w Warszawie, a także spotkanie w Zgierzu, które odbędzie się w połowie marca.

Jakim zawodnikiem jesteś – jakbyś przedstawił się kibicom?

– Jestem zawodnikiem odważnym. Wierzę w swoje umiejętności i lubię zaryzykować na boisku.

Cel, jaki Legia stawia na obecne rozgrywki, czyli awans do ekstraklasy, był tym co zachęciło Cię do dołączenia do tego klubu?

– Dla mnie to było nawet kluczowe. Kilka lat grałem już na poziomie I ligi i chciałbym w końcu zagrać w ekstraklasie. Wydaje mi się, że jest na to najlepszy moment.

Rozumiem więc, że możemy być pewni, że Twoja przygoda z Legią nie ograniczy się do ośmiu meczów I ligi, jakie pozostały do końca obecnych rozgrywek?

– Jasne, chcę z Legią grać w ekstraklasie. Naprawdę wierzę, że tak właśnie będzie, bo drużyna jest bardzo mocna. Tylko czegoś brakuje…

Zaobserwowałeś po ostatnio przegranym meczu w Pile, motywację przed kolejnym meczem, który gracie już w niedzielę?

– Widać na treningach po chłopakach, że chcą się zrehabilitować po tym spotkaniu. Wszyscy zawodnicy wraz z prezesem odbyli rozmowę – wiemy o co walczymy i chcemy co mecz udowadniać, że zasługujemy na awans. Jeśli wygramy wszystkie mecze do końca sezonu, to awansujemy. Widać motywację, aby nie gubić już więcej punktów w tych rozgrywkach. Na treningach jest pełna koncentracja i to musi przynieść efekty.

Rozmawiał Bodziach